Warto przeczytać

Bożena Maciek-Haściło: Osoby, które nadużywają alkoholu, najczęściej są w trudnych relacjach, w których nie ma przestrzeni, żeby być ze sobą i ze swoimi emocjami w sposób otwarty. Większość naszych pacjentów reprezentuje tak zwany pozabezpieczny wzorzec przywiązania. Upraszczając, to osoby, które w swojej historii nie miały dobrych więzi, więc nie bardzo potrafią być blisko z innymi i czuć się w tej bliskości bezpiecznie. Sytuacja zamknięcia i niepewności tylko ten stres relacyjny nasila. A wraz z tym nasilają się mechanizmy i sposoby funkcjonowania w tych relacjach. Jeśli, dajmy na to, wcześniej ludzie nie umieli się ze sobą dogadać, bardzo się kłócili, to te kłótnie najprawdopodobniej staną się jeszcze intensywniejsze. Z kolei jeśli ktoś miał schemat urazy i wycofania, tym bardziej będzie się urażał i wycofywał.
Generalnie osoby uzależnione, niezależnie od tego, czym się zajmują, jakimi ludźmi się otaczają, są głęboko samotne. Pandemia to poczucie osamotnienia jeszcze wyostrza.
Osobom, które mają problem, alkohol służy głównie do dwóch rzeczy - regulowania emocji i kontaktu z ludźmi, który zwykle sprawia im trudność. Picie daje poczucie bezpieczeństwa. A czasem wręcz ratuje życie.

 
Agnieszka Jucewicz: Powiedziała pani kiedyś, że alkohol bywa schronieniem dla osób pijących. Rozumiem, że w tej sytuacji tym bardziej?
BMH: Jest koicielem nie tylko lęku, niepewności, ale też złości. Bo osoby używające mają ogromny kłopot z wyrażaniem jej w zdrowy sposób. Często albo wybuchają, albo ją tłumią, albo wyrażają nie tam, gdzie powinny. Na przykład kobieta jest wściekła na partnera, ale krzyczy na dziecko, albo mężczyzna ma w sobie dużo zadawnionej złości wobec rodzica, który go bił i maltretował, ale wyładowuje ją na żonie, i tak dalej.
Pandemia nawet w tak zwanych zdrowych osobach wyzwoliła dużo złości i bezradności. I naturalne jest, że w takiej sytuacji ludzie będą szukać oparcia. Niestety, próżno go szukać w tym, co mówią politycy czy urzędnicy. Mówię o tym, bo ten wątek jest często wnoszony przez pacjentów.
AJ: Mówią, że nie ma się na czym oprzeć?
BMH: I że ci, którzy powinni dawać jakieś jasne wytyczne, tylko produkują chaos.
Więc jeśli ktoś wcześniej w kryzysie, w cierpieniu, w chaosie szukał ukojenia w substancji czy w jakimś destrukcyjnym zachowaniu, tym bardziej sięgnie po nie teraz. Jedni po alkohol, inni po pornografię czy hazard, a jeszcze inni po kompulsywne zakupy przez internet. Są badania, które pokazują, że te zachowania też się nasiliły.
Paradoks polega na tym, że z zewnątrz wydaje się, jakby osoby nadużywające przez to używanie się rozpadały, ale one przeżywają to zupełnie inaczej. W ich poczuciu odzyskują równowagę. Grunt.
Z tym że oczywiście to jest tymczasowe. Na dłuższą metę tylko potęguje cierpienie.
Fragment rozmowy Agnieszki Jucewicz z Bożeną Maciek-Haściło, Wysokie Obcasy, 27.06.2020






Jedną z najbardziej dewastujących figur w psychice człowieka jest krytyk wewnętrzny - mówię o tej jego formie, której celem jest wyłącznie obniżanie naszej wartości i pokazywanie jak bardzo jesteśmy niedoskonali. Długoterminowym efektem jego działania są często stany obniżonego nastroju, poczucie bezsensu życia, braku energii itp.
Oto opowieść terapeutyczna. (Wszystkie szczegóły tej historii są zmienione oprócz jej istoty.)
Opowiada klient, artysta muzyk.
„Po wielu wahaniach, bólach i przekonywania mnie przez moich przyjaciół, zgłosiłem swoją kompozycję na duży międzynarodowy konkurs. Byłem oczywiście przekonany, że utwór jest beznadziejny i że tylko się ośmieszam. w końcu przyszedł wieczór ogłoszenia werdyktu. Siedzę cały spocony, słyszę jak ktoś zdobył trzecią nagrodę, potem ktoś zdobył drugą. Ogłaszają nazwisko zwycięzcy - i nagle słyszę swoje nazwisko!
- No tak, pomyślałem wtedy, żeby mnie jeszcze bardziej ośmieszyć i upokorzyć zwycięzca nazywa się dokładnie tak samo jak ja!“

                                                                                                               Źródło: internet


















 
Agnieszka Jedynak - ZnanyLekarz.pl